|
|
  Nie ma tak
dramatycznego ani tak futurystycznego w historii powojennej amerykańskiej
motoryzacji samochodu jak właśnie Tucker Torpedo 1948.
Z niezależnym zawieszeniem na cztery koła, nietłukącą sie szybą przednią
i mało podatnym na zgniecenia i odkształcenia w razie wypadku
przedziałem pasażerskim wyprzedził epokę o 20 lat. "Prowadząc
swojego Tuckera wjeżdżasz w zupełnie nowy wiek motoryzacji" - głosiły
reklamowe prospekty. Była to obietnica, która skusiła ponad 300 tysięcy chętnych
na ów samochód marzeń, która jednak nie została zrealizowana. Kłopoty z
silnikiem i automatyczną skrzynią Tuckermatic, plus poważny problem z
płynnością finansową, to wszystko sprawiło, że z fabryki Chicago wyjechało
zza bramy tylko 51 sztuk.
  John Preston Tucker,
bardzo zdolny konstruktor samochodów,
wziął bardzo sobie do serca wypowiedź prezydenta Roosevelta
tuż po zakończeniu wojny na temat produkcji samochodów,
iż nie pozwoli na dalszą hegemonię Wielkiej trójki z Detroit,
albowiem jest miejsce dla innych. Prezydent miał na myśli "Wielką Piątkę" czy
nawet "Wielką Ósemkę",
obawiał się bowiem zmonopolizowania rynku samochodowego,
uważał za niezdrową sytuację, iż trzech niezależnych producentów
opanowało 90 procent rynku. Powstałe podczas wojny fabryki rządowe
miały zostać przekazane nowym firmom.
  I tak Tucker ogłosiwszy w prasie
plan produkcji auta o mocy 150 KM i osiągającego prędkość ponad 80 mil na godzinę
otrzymał od rządu byłe zakłady Dodge'a, w których w czasie wojny robiono słynne
latające fortece. Tucker śnił o
zbudowaniu najlepszego samochodu na świecie.
Samochód zaprojektowany przez byłego stylistę koncernu Cord-Auburn-Duesenberg
Alexa Tremulisa był bardzo przestronny i z powodzeniem mieścił sześć osób.
Wnętrze zostało zaprojektowane przez Audreya Moore'a, bliskiego
współpracownika Raymonda Loewy'ego, głównego stylisty Studebakera
od lat 30 XX wieku aż do chwili upadku firmy Studebaker w roku 1966.
  Nowy silnik
był posadowiony niżej niż tylna kanapa w celu zmniejszenia hałasu,
przegrzania i zadymienia. Odmrażacz tylnej szyby był jedną ze czterech opcji
dostępnych za dopłatą, wszystko inne było standardem w tym aucie
w odróżnieniu od innych bardziej luksusowych firm Packarda, Lincolna czy
Cadillaca.
Tapicerka przednich i tylnych kanap mogły być wymieniana.
Pasy bezpieczeństwa nie były instalowane, choć były dostępne
za dopłatą, gdyż ludzie mogliby sądzić, że auto jest niebezpieczne.
  Auto prowadziło się doskonale i osiągało 60 mil w 10 sekund,
co wówczas było rzeczą niespotykaną. Auto miało
zamontowany z tyłu silnik ze śmigłowca,
6-cylindrowy aluminiowy bokser firmy Franklin chłodzony powietrzem
o pojemności 589 cali sześciennych (9,6l),
który trudno było zapalić na starcie i łatwo się przegrzewał.
Testowy kierowca firmy Tucker, Gene
Haustein tak wspominał ów katastrofalny motor: "powolny jak wschód słońca, hałasujący jak
dżungla pełna małp". Konstruktor zastąpił potem inną
lżejszą jednostką o mniejszej pojemności
również rzędową z 6-oma cylindrami i mocy 166 KM zbudowaną
przez firmę Air Cooled Motors w mieście Syracuse. Tucker paradoksalnie dostawił
jeszcze ... system chłodzenia wodą.
Kłopoty ze skrzynią Tuckermatic
Tucker rozwiązał zastępując ją nieco unowocześnioną skrzynią Corda.
Hamulce bębnowe z przodu i tyłu. Skrzynia była albo
3-biegowa automatyczna lub 4-biegowa manualna.
  Kierownica była wzięta z
modelu Lincolna Zephyr, był to podarunek uczyniony
przez koncern Forda jako gest pomocy Tuckerowi. Chociaż wnętrze
było przeładowane
rozmaitymi gadżetami bezpieczeństwa, sprzedawcy Tuckera czuli,
że jest nieco niedzisiejsze. Tylne światła
wsteczne były wzięte (jak wiele innych elementów wyposażenia i
konstrukcji) od
przedwojennego Dodga. Jeden z najszybszych samochodów na
amerykańskich drogach,
a współczynnik oporu powietrza wynosił zdumiewające 0,30!!!!!!!!!!!!
Przód auta został tak
zaprojektowany, by obniżyć opór powietrza i krył wielce pojemny bagażnik.
Tucker mógł osiągnąć szybkość rzędu 120 mil na godzinę koło 193km/h, przy zużyciu
jednego galona benzyny na 30 mil (10,6 l na 100km).
  Tucker stał się hitem
ze względu nie tylko za swoje moc, osiągi, wygodę i bezpieczeństwo, ale
przede wszystkim za swój design, który był zupełnie różny od przedwojennych
wyobrażeń i stereotypów. Prototyp był gotowy w ciągu 60 dni, a 5000 ludzi oczekiwało
pokazu. Z przodu był wielce przestronny bagażnik. Zanim zaprezentowano Tuckera
publiczności, auto miało wówczas przedni zderzak z drewna.
Torpedo było tak zupełnie różne od tego, co się widywało
na ulicach i szosach i wzbudziło sensację.
  Srodkowy reflektor
skręcał wraz z kierunkiem jazdy. Motor był zamocowany z tyłu na
ramie krzyżowej na pomiędzy niezależnymi zawieszeniami 2 tylnych kół.
Choć auto miało hamulce bębnowe z przodu i tyłu, to z miedzy innymi z powodu
niskiej ramy, miało drogę hamowania o połowę krótszą niż ówczesne przeciętne auta,
co dawało mu olbrzymią przewagę. Linia dachu była
na wysokosci ramienia człowieka, podczas gdy z powodu ram podłużnicowych
montowanych na przeciętnych autach karoserie ówczesnych aut seryjnych były wyższe.
  To co można powiedzieć o Prestonie
Tuckerze, to że był prawdziwym geniuszem amerykańskiej motoryzacji.
Inżynier bez wykształcenia i dyplomu, którego ulubioną maksymą było
"Moim szef jest ważniejszy niż my wszyscy, a jest nim auto". Był on dobrze
ustosunkowanym dilerem aut, który zbił fortunę na dostawie części
dla bombowców w czasie II WŚ.
  Owładnięty obsesją zbudowania najbardziej
zaawansowanego na świecie samochodu uzyskał pożyczkę, które zainwestował
w stworzenie sieci 1800 punktów dilerskich
na terenie USA zanim się urzeczywistniła się wizja samochodu w postaci
prototypu.
Pózniej Tucker uzyskał pieniądze
z emisji akcji na giełdzie, lecz oskarżono go o sprzeniewierzenie
funduszy, gdyż wyprodukowane seryjnie samochody nie uwzględniały
automatycznej skrzyni biegów, hamulców tarczowych, systemu chłodzenia
elektronicznego zapłonu, i wtrysku paliwa
reklamowanych w prospektach i broszurach informacyjnych.
  Gdy odmówiono zasadniczej
pożyczki w wysokości 30 mln S,
Tucker został zmuszony zlikwidować firme.
Gorzej, Tucker i jego pięciu współpracowników
zostało oskarżonych o defraudację pieniędzy przez Komisję Giełdową
(Securities Exchange Commission). Na wieść o prowadzonym przez rząd
śledztwie niedoszli klienci i dostawcy
części do samochodu wycofali pieniądze.
  Tragedią Prestona Tuckera było to,
że mógł sprzedać każde auto i miał kilka milionów dolarów w banku. Ich uniewinnienie przyszło za późno,
by uratować owe najbardziej ekscentryczne auto Ameryki od niechlubnego
końca. Fabryka w Chicago została zamknięta w lecie 1948 po wyprodukowaniu 37 sztuk
modelu Torpedo, a
pozostałe 14 sztuk złożyl ochotniczo robotnicy z części pozostających w
magazynie.
  Po
kilkudziesięciu latach Tucker jest jednym z najbardziej
charyzmatycznych klasyków Ameryki i kosztuje od 300 tys dolarów wzwyż.
Do dzisiaj zachowało się na pewno co najmniej 47 sztuk, z czego większośc
egzemplarzy jest wystawiona w muzeach, wiele z nich przejechało wiecej niż
ćwierć miliona mil bez żadnego defektu(!)
  Tucker zmarł w 1957 roku w Brazylii.
Motor: szesciocylindrowy motor typu bokser z lekkiego metalu, pojemnosc 5475 ccm, spręzanie 7:1, moc 168 KM przy obrotach 3200 U/min, dwugardzielowy gaznik Stromberga typ AAX26
Skrzynia: mechaniczna 4-biegowa z elektrycznie uruchamianym przedbiegiem prózniowym Bendixa
Masa: długość/szerokość/wysokość: 5562/2006/1524 rozstaw osi 3302, waga 1918 kg, predkosc maksymalna ca 195 km/h
|