W niewielu miastach na świecie można zobaczyć zabytkowe taksówki.
Są takie w Londynie - stateczne Austiny, są wiekowe Moskwicze i Wołgi w Moskwie. Od niedawna po
warszawskiej Starówce wozi turystów Hudson Essex Six "1927".
  Pierwsze
Hudsony opuściły fabrykę w Detroit w 1909 roku. Dziesięć lat później pojawił się model
Essex Super Six - pierwszy amerykański samochód zbudowany prawie całkowicie bez użycia drewna
(poza drobnymi drugorzędnymi elementami i oczywiście deską rozdzielczą).
  Charakterystyczny
wóz z uchylaną do góry przednią szybą, szerokimi stopniami przy drzwiach i o mocnej ramowej
konstrukcji był ulubionym pojazdem chicagowskich gangsterów; uchylna szyba przydawała się
w ulicznej strzelaninie, a sześciocylindrowy, dolnozaworowy silnik o pojemności 3800 ccm
i mocy 80 KM rozpędzał ważący ponad tonę wehikuł o prędkości blisko 90 kilometrów na godzinę!
  Doskonałe chłodzenie silnika zapewniała ogromna chłodnica i pojemności 22 litrów (podobną pojemność)
ma chłodnica sporej ciężarówki, np. polskiego Stara). Samochód zużywał dużo paliwa (ponad 15 litrów na
100 km). ale zadowalał się benzyną najgorszej jakości. Według producenta do 50-litrowego
zbiornika paliwa można było wlewać nawet produkty naftopochodne. W układzie paliwowym
zamiast pompy montowano "mamkę" - zbiornik wyrównawczy, do którego pompowano benzynę
przed uruchomieniem motoru. Później, w czasie pracy silnika, paliwo było podciśnieniowo
(poprzez "mamkę") zasysane do gaźnika. Niesynchronizowana skrzynia biegów miała,
oprócz trzech biegów szosowych, przełożenia umożliwiające poruszanie się w terenie.
Oryginalnym rozwiązaniem był napęd prądnicy: zamiast klasycznego paska klinowego zastosowano
wzmocniony rzemienny wałek.
  Dla wygody i bezpieczeństwa kierowcy zamontowano wycieraczkę
przedniej szyby, elektryczne reflektory o dużej średnicy i tylko jedną elektryczną
latarnię kierunkowskaz (amerykański kodeks drogowy już w latach dwudziestych rygorystycznie
nakazywał montowanie lewego kierunkowskazu). Seryjne Hudsony wyposażano ponadto w wygodne skórzane
siedzenia dla sześciu pasażerów, w sygnał dźwiękowy i dwa koła zapasowe mocowane na zewnątrz.
W podstawowej wersji limuzyny Super Six jeździły co prawda na drewnianych kołach, ale w ofercie
handlowej fabryki klienci mogli znaleźć również luksusowy kabriolet-roadster z kołami
szprychowymi i oponami Dunlopa. Produkcję modelu Super Six zakończono w 1930 roku.
  Podobno pierwszym właścicielem Hudsona Essexa, jeżdżacego dziś po ulicach Warszawy,
był zarządca Browaru Łódź (sprowadził dla siebie model Super Six już w początkach lat
trzydziestych). Po wojnie odkupiony z demobilu, służył jakiś czas jako taksówka, by wreszcie
podzielić los innych starych samochodów - wylądować w szopie. Obecnie należy do znanego kolekcjonera,
Krzysztofa Kulińskiego.