Wybrany na wysokie polityczne stanowisko
Malcolm Bricklin nie zdawał sobie sprawy, że wymyślenie, urzeczywistnienie
oraz finansowanie przedsięwzięcia stanowią tylko pierwsze kroki prowadzenia
biznesu. Dotychczasowe motoryzacyjne doświadczenie tego milionera było dość krótkie i
dotyczyło wprowadzenia na rynek amerykański marki Subaru.
  Samochód noszący jego nazwisko
był dwusiedzeniowcem z drzwiami otwieranymi do góry (gullwing) wyposażonym w
szereg zaawansowanych zabezpieczeń: duże zderzaki z tworzywa sztucznego
zdolne wytrzymać zderzenie o sile 10 mil na godzinę bez żadnych uszkodzeń, kabina pasażerska
była zamknięta w klatce bezpieczeństwa. Auto było pierwotnie napędzane budzącym respekt
widlastym motorem AMC o pojemności 5,9 litrów, dopiero później zdecydowano się na jednostkę Forda
o pojemności 351 cali sześciennnych. Osiągi i przyspieszenie czyniły
z Bricklina poważnego konkurenta Corvetty na drodze.
  Niestety M. Bricklin otaczał się
w firmie członkami rodziny nie dopuszczając do siebie fachowców. Skutek był
taki, że zdolni pracownicy zaczęli się zwalniać z fabryki w New Brunswick w Kanadzie.
Stanowe władze New Brunswick będąc w nadziei, że inwestycja
przyczyni się to do ograniczenia bezrobocia w regionie,
utrzymującego dotychczas z rybołówstwa, zgodziły się ją współfinansować.
  Choć fabryka została uruchomiona, samochody nie były
wyposażane w podstawowe standardy bezpieczeństwa, z tego powodu zaczęły rosnąć
koszta, niwecząc tym samym pierwotny biznesplan. Bankierzy coraz bardziej niecierpliwie dopominali
się o pieniądze, lecz M. Bricklin szybko znalazł na to sposób - po prostu wyłączył telefon.
Pojawiła się także szansa uratowania tego supersportowego wozu ze strony Aston-Martina, jednak
zniecierpliwione władze zdecydowały o likwidacji fabryki i marka Bricklin przeszła do historii.
Łączna produkcja wyniosła 2875 sztuk.