Firmy nadwoziowe produkujące nadwozia na zamówienie
wskutek kryzysu w latach trzydziestych zniknęły z rynku,
nie mogąc sprostać finansowym rygorom i mniejszym
możliwościom finansowym klientów. Skończyły się więc definitywnie dobre czasy
dla karosażystów, mało kto mógł w tych czasach pozwolić na wydanie 5-10 tysięcy
dolarów na samochód.
  Toteż w ekskluzywnych klubach w wielu miastach USA
coraz częściej mówiono
o obrzucaniu zgniłymi pomidorami i jajkami Packardów, Pierce Arrowów i innych
luksusowych samochodów. Bogaci woleli nie kłuć oczu biedniejącego z dnia na
dzień pospólstwa i jeździli mniej rzucającymi się markami. Jedną z nich był
Brewster, który reprezentował w USA interesy Rolls-Royce'a.
  Brewster wykorzystał
genialny pomysł wykorzystania gotowych nadwozi Rolls-Royce'a stojących w
magazynie w celu zamontowania na podwoziach Forda z silnikiem V8 o mocy 90 KM.
Dorobiono także osłonę chłodnicy w kształcie serca i przednie błotniki.
Mimo "plebejskiego" podwozia i niskiej ceny Brewster nie był autem dla biedaków.
Sprzedano w sumie 79 takich aut, jeden z egzemplarzy kupił nawet Charlie Chaplin.
Auto miało jak w innych najbardziej luksusowych limuzynach, miejsce szofera
oddzielone przedziałem od części pasażerskiej. W ten sposób wykorzystał także
nadwozia innych drogich marek, w tym Packarda. Jednak zaraz potem się skończyły
zamówienia i Brewster próbował się
ratować montując swe nadwozia na podwoziach Forda.
Niestety nawet atrakcyjna cena na poziomie 3000 dolarów nie zachęciła
zbyt wielu kierowców i w 1936 Brewster zbankrutował.