Na ten wóz trafiliśmy z ogłoszenia w gazecie w 1997 roku.
Byliśmy bardzo podnieceni, bo to skrzydlaty Plymucik :).

Jakiś czas później
wyruszyliśmy w drogę. Wóz stał na wsi pod Bielsko-Białą. Trudno było
nam trafić i po kluczeniu i zawracaniu trafiliśmy pod wskazany adres.
Od razu uśmiechnęliśmy się od morza do morza, widząc z daleka czerwony samochód.

Jednak gdy podjechaliśmy bliżej i zaparkowaliśmy, nasza radość popadła w ruinę.
Od razu mimowolnie załamaliśmy ręce, nie wierząc, że Plymucik z anonsu to ten przed nami.

Wóz miał serce od Żuka, ale co najgorsze:
OBCIĘTE OGONY!!!

Nie wierzyliśmy własnym oczom i
dotykaliśmy nawet rękami karoserii, sądząc, że może to przywidzenie... Z tyłu były światła
od Mercedesa "beczki". Oryginalna była jedynie deska rozdzielcza.

Kilka lat później, będąc z wizytą u znajomego w Tarnowie, rozpoznałem ten wóz na zdjęciach.
Tym razem podobno właściciel próbował dorobić mu oryginalne ogony.
