Ten
dziwny wówczas dla mnie samochód wylukałem podczas pobytu na Kubie w 2005 roku. Nawet nie wiedziałem jaka to marka,
wiedziałem tylko, że to wspomnienie czasów sprzed przewrotu brodatego rewolucjonisty ;-).

  Choć wóz ten ma już więcej niż pół wieku na karku, to jednak gorący klimat mu raczej służy.
Wiele takich aut dzięki niestrudzenej pracy i pasji właścicieli pożera następne kilometry kubańskich dróg.
