Andrzej Wolfarth portretuje Chryslera Imperiala Newport 1955

  Posłuchajcie teraz coś niecoś o szwedzkiej epopei.

  W 2002 roku, Andrzej i Darek zaproponowali mi udział w wycieczce na północ od Polski, zobaczyć kraj "amerykanami płynący" ;-). Po trwającej przez dobę przeprawie promem przez Bałtyk dotarliśmy rano do Nynashamn, a po południu w piątek dotarliśmy do Vasteras na coroczną imprezę. Już 50 kilometrów od miasta zaobserwowaliśmy niebezpiecznie wysoki stopień "zamerykanizowania". :) Coraz częściej w minibusie dało się słyszeć ACH, OCH!! OJJJ!! AAAA!! Nie powiem, mam słabe serce ;-)

  A tu jeden z przykładów niekorzystnego oddziaływania na mój organizm :-D



  Przemierzając wzdłuż i wszerz lotnisko pod miastem od razu rozpoznałem ten samochód. W 1999 roku wpadł mi w ręce jeden z numerów "Chrom&Flammen", a w nim pewien esej o tym Moparze. To było to! Zbliżając się do auta, czułem jak mi miękną nogi. Banałem jest stwierdzić: wszak w tym metalu utrwalono piękno.



Każde spojrzenie na ten samochód
ACH!
Każdy mój uśmiech
OCH!
Każde słowo na temat wozu
UUUCH!



English version 

Skan artykułu o Imperialu w Chrom&Flammen z 1996 roku

POWRÓT