Jeszcze
w świąteczny bożonarodzeniowy dzień wybrałem się na spacer po
podwarszawskich miejscowościach.
Zupełnie przez przypadek
zauważyłem znajome i charakterystyczne kształty Chevroleta
Impali z początku lat 60. Białe nadwozie mignęło pomiędzy
ogołoconymi z liści gałęziami drzew. Gwałtownie przystanąłem,
spojrzałem jeszcze raz i rzeczywiście... Jak nic, Impala.
Wydawało mi się, że już gdzieś ją widziałem.
Najpewniej na stronie desoto58.com.
Kiedy wyciągnąłem aparat i
zamocowałem teleobiektyw stało się to, co wcześniej czy później
stać się miało.
Zza płotu naprzeciw usłyszałem:
"Co pan tam fotografuje? Po co?"
Nie miałem najmniejszej
ochoty tłumaczyć, co, po co, jak i dlaczego. Zbyłem faceta
kilkoma słowami i zrobiłem zdjęcia. Namęczyłem się niemożliwie,
żeby zrobić jedno nie do końca dobre zdjęcie. Dobre i to.
Na zakończenie warto dodać, że tego samego dnia znalazłem
jeszcze Hansę Lloyd 1100 z 1937 roku i Citroena 2CV.
  At the
Christmas Day I made a trip around townlets near Warsaw.
Rather by accident than design I realized
characteristic shapes of Chevrolet from the Sixties. The white car body was to see amongst
trees deprived wholly of leafages. I was sure it was an Impala. I was convinced to have seen her,
maybe on the site desoto58.com?
As I pulled out my camera and installed a telelens then the same thing happened.
I heard a voice beyond from the fence:
"What you are snaping? Why?"
I wasn't willing to explain so I fobbed him. Then I made several photos.
I tried to make a good photo.
Closing the story I would to mention that this day I spotted also a 1937 Hansa LLoyd 100 and a Citroen CV, too.