Andrzej Wolfarth portretuje Plymoutha Fury 1978


  Potężne kombi, ostatni fullsize Plymoutha. Samochody z lat siedemdziesiątych były naprawdę BIG CARS. Cokolwiek się o nich powie, były one duże i wygodne.

  Na początek parę faktów.

  Cofamy się do 1995 roku. Wtedy to poznałem niesamowitego pana Mirka z Lublina. Pan Mirek powiedział, że w mieście od pewnego czasu stoi świetne kombi marki Plymouth. Pojechaliśmy tam. Wtaczamy się na plac z garażami. A pośrodku wielki brązowy smok. Spodobał mi się bardzo. Wtedy nie można było zastać właściciela, ale szybko on nas odnalazł. Okazało się wówczas, że był skłonny sprzedać ów wóz za 30 milionów starych złotych, bo tyle miałem na kupno wozu. Odpowiedź miałem dać do końca tygodnia, jednak po namyśle zrezygnowałem.

  Żałuję, chlip...

  Trzy lata później w 1998 roku miałem wystawę w Lublinie i oczywiście odwiedziłem pana Mirka. Obowiązkowa runda po mieście i oczywiście ów Plymucik jako miejsce widokowe. Niestety akurat jak na moją złość aparat mi się zaciął na amen i nie zrobilem wtedy zdjęcia. Samochód już jeździł, był po lakierze. Jak już miałem stronę w Internecie, spotkałem w Sieci nowego właściciela tego kombiaka, który nawet powiesił na stronie ogłoszonko o Furym. Samochód potem zniknął... Ponoć przerwała się nić tajemniczych historii, przędzona nieprzerwanie od 1978 roku. I tylko to zdjęcie. Wypatrzmy więc choć na nim spłoszone nuty przeszłości, których tajemnic nigdy już nie poznamy.

POWRÓT