Ostatnio udało mi się wskrzesić stary polski rower "Bałtyk".
Zacząłem jeździć nim do pracy. Po drodze z firmy, przejeżdżam obok siedziby Antyradia.
Niedawno spotkałem tam wielką amerykańską limuzynę z lat osiemdziesiątych. Był to Cadillac Fleetwood.

  Od razu przypomniało mi się, jak podobnym, lecz starszym modelem jeździłem z kolegą. To tak jakby wsiąść do
wielkiej szafy z miękkimi amortyzatorami. Każdy wybój, każda nierównośc drogi powodowała, że samochód bujał się, niczym transatlantyk.

  Takich transatlantyków jest w Polsce coraz więcej. Hobbyści sprowadzają je z USA i rejestrują jako samochody zabytkowe.

  Chociaż ten akurat egzemplarz był na zwykłych, białych tablicach. Bardzo prawdopodobne jednak, że ma opinię rzeczoznawcy
i kartę pojazdu zabytkowego. Dzięki temu po prostu płaci się o wiele mniej za ubezpieczenie.
No i zupełnie inaczej wygląda sprawa z przeglądem. Za paliwo, niestety trzeba płacić cały czas tak samo...
