Michał Leśniewski portretuje Duranta


  Podczas rajdu w Puławach, jednym z przystanków był zamek w Janowcu. Położony malowniczo nad zboczem skarpy, zaprasza do zwiedzania. Samochody biorące udział w rajdzie rozlokowały się w dużym zamkowym parku, tuż przed wejściem do monumentalnej, choć nieco zrujnowanej budowli.



  Wśród nich znalazł się również ten czarodziejsko wyglądający Durant. Kiedy zobaczyłem go po raz pierwszy z daleka, wydawało mi się, że to duża i droga zabawka zaparkowała pod drzewem. Właściwie miałem rację, bo czy stare samochody nie są w pewien sposób zabawkami dla swoich właścicieli? Otoczone miłością, każą pakować w siebie grube pieniądze, żeby później cieszyć oko nie tylko posiadaczy, ale także gapiów.



  Ten samochód przyciągał tłumy. Ciągle ktoś się przy nim kręcił: starsi zaglądali, oglądali, pochylali się na pieczołowicie odrestaurowanymi detalami. Dzieci stały z otwartymi ustami, zastanawiając się, co to za zabawka.



  Najbardziej podoba mi się 'siedzenie teściowej', w które były wyposażone samochody typu coupe albo roadster z lat 20-tych i 30-tych ubiegłego wieku. Myślę, że niejedna teściowa wiele by dała, żeby choć przez chwilę przejechać sie takim wozem, nawet na owej tylnej otwieranej kanapce.



  Patrzyłem i patrzylem na ten samochód, aż w końcu stwierdziłem, że perfekcyjny remont tego samochodu odebrał mu poprzednią duszę - starego dziadunia, który powoli woził swoich pasażerów. Podczas remontu dostał nową, troche wyzutą z klimatu starości i minionych lat. Moim skromnym zdaniem właściciel, remontując to cudeńko, powinien zostawić choć jedną część bez remontu, żeby pokazać, że jest to naprawdę stary samochód.








POWRÓT