Wyschnięte jeziora Kalifornii były doskonałym miejscem spotkań mechaników
testujących maszyny przerobione przez siebie.
  Zawody, czyli próby szybkości, rozgrywano już w latach
dwudziestych. Startowano róznymi samochodami, ale szybo wśród nich zaczęły dominować Fordy. Były
najtańsze, a ich dolnozaworowe silniki - solidne i łatwe do przerobienia. Zawodników dzielono na
klasy według uzyskanych prędkości. W spotkaniach hot rodderów uczestniczyli nie tylko domorośli
mechanicy. Do grona zapaleńców należeli także Ab Jenkins i bracia Chevrolet (po odejściu z firmy
Chevrolet). Co ciekawe, ci ostatni specjalizowali się w przeróbkach Fordów!
  W zawodach chodziło
o uzyskanie jak najwiekszej prędkości na dystansie 1 mili. Start był lotny, a pomiar czasu
mechaniczny: pierwszy zawodnik przejeżdżał przez - połączona ze stoperem - fortepianową strunę
rozciągniętą kilka centymetrów nad torem. Fordowskie silniki rozwiercano, wstawiano nowe tłoki,
korbowody, wały korbowe i głowice. Wymieniano gaźniki, układy dolotowe i wydechowe. Konstruowano
specjalne układy zapłonowe, dzięki którym poczciwy "dolniak" rozkręcał się z 4500 do 6000
obr./min. Benzynę najczęściej zastępował alkohol metylowy (stopień sprężania podnoszono
wówczas z 5:1 do 14:1).
  Prawdziwy boom nastąpił po II wojnie światowej. Zdemobilizowani
żołnierze mieli pieniądze i i ochotę na ściganie się, a wielu przedsiębiorczych mechaników
kupowało doskonałe obrabiarki z likwidowanych fabryk wojskowych. Od Kalifornii po Waszyngton
kierowcy "samoróbek" szaleli po wytyczonych na prędce torach, bijąc kolejne rekordy.
Prymitywne auta osiągały prędkość do 250 km/h!
  Wyodrębniono różne klasy pojazdów. Te
najszybsze zjeżdżały do Bonneville. Jezioro Muroc koło Los Angeles i adaptowane pasy
startowe niepotrzebnych już lotnisk wojskowych oddano we władanie dragsterów - wehikuły
biły rekordy przyspieszeń na dystansie jednej czwartej mili (ok. 400 m).
  W latach
pięćdziesiątych obie dyscypliny zyskały ogromna popularność. Na zawody dragsterów
przybywało czasem po 100 00 widzów. Konstrukcje stawały się coraz doskonalsze, a
spore koszty produkcji pojazdów chętnie ponosili liczni sponsorzy. W połowie tej
dekady tanie silniki starych Fordów zastąpiły najnowsze konstrukcje Chryslera,
Chevroleta, Oldsa i oczywiście FoMoCo.
  Przedstawiony na zdjęciach El Rhino (nosorożec)
został zbudowany w 1948 i gruntownie przerobiony w 1960 roku. Na końcu pasa rozwijał
prędkość 280 km/h. Dzisiejsze dragstery na tym samym dystansie osiągają ponad 450 km/h,
a kierowca podlega przeciążeniu czterokrotnie większemu od ziemskiego (w skrócie 4 g -
g oznacza grawitację).