Hot rody i dragstery
tekst i zdjęcia Robert Przybylski


  Wyschnięte jeziora Kalifornii były doskonałym miejscem spotkań mechaników testujących maszyny przerobione przez siebie.

  Zawody, czyli próby szybkości, rozgrywano już w latach dwudziestych. Startowano róznymi samochodami, ale szybo wśród nich zaczęły dominować Fordy. Były najtańsze, a ich dolnozaworowe silniki - solidne i łatwe do przerobienia. Zawodników dzielono na klasy według uzyskanych prędkości. W spotkaniach hot rodderów uczestniczyli nie tylko domorośli mechanicy. Do grona zapaleńców należeli także Ab Jenkins i bracia Chevrolet (po odejściu z firmy Chevrolet). Co ciekawe, ci ostatni specjalizowali się w przeróbkach Fordów!

  W zawodach chodziło o uzyskanie jak najwiekszej prędkości na dystansie 1 mili. Start był lotny, a pomiar czasu mechaniczny: pierwszy zawodnik przejeżdżał przez - połączona ze stoperem - fortepianową strunę rozciągniętą kilka centymetrów nad torem. Fordowskie silniki rozwiercano, wstawiano nowe tłoki, korbowody, wały korbowe i głowice. Wymieniano gaźniki, układy dolotowe i wydechowe. Konstruowano specjalne układy zapłonowe, dzięki którym poczciwy "dolniak" rozkręcał się z 4500 do 6000 obr./min. Benzynę najczęściej zastępował alkohol metylowy (stopień sprężania podnoszono wówczas z 5:1 do 14:1).

  Prawdziwy boom nastąpił po II wojnie światowej. Zdemobilizowani żołnierze mieli pieniądze i i ochotę na ściganie się, a wielu przedsiębiorczych mechaników kupowało doskonałe obrabiarki z likwidowanych fabryk wojskowych. Od Kalifornii po Waszyngton kierowcy "samoróbek" szaleli po wytyczonych na prędce torach, bijąc kolejne rekordy. Prymitywne auta osiągały prędkość do 250 km/h!

  Wyodrębniono różne klasy pojazdów. Te najszybsze zjeżdżały do Bonneville. Jezioro Muroc koło Los Angeles i adaptowane pasy startowe niepotrzebnych już lotnisk wojskowych oddano we władanie dragsterów - wehikuły biły rekordy przyspieszeń na dystansie jednej czwartej mili (ok. 400 m).

  W latach pięćdziesiątych obie dyscypliny zyskały ogromna popularność. Na zawody dragsterów przybywało czasem po 100 00 widzów. Konstrukcje stawały się coraz doskonalsze, a spore koszty produkcji pojazdów chętnie ponosili liczni sponsorzy. W połowie tej dekady tanie silniki starych Fordów zastąpiły najnowsze konstrukcje Chryslera, Chevroleta, Oldsa i oczywiście FoMoCo.

  Przedstawiony na zdjęciach El Rhino (nosorożec) został zbudowany w 1948 i gruntownie przerobiony w 1960 roku. Na końcu pasa rozwijał prędkość 280 km/h. Dzisiejsze dragstery na tym samym dystansie osiągają ponad 450 km/h, a kierowca podlega przeciążeniu czterokrotnie większemu od ziemskiego (w skrócie 4 g - g oznacza grawitację).

POWRÓT