Jan Zylewicz przedstawia AMC Pacera 1975


 Czerwony Pacer to ten, który został kupiony w Zielonej Górze, a teraz porusza się po Warszawie.



 Sprzedaję, bo mam za dużo otwartych projektów. Ten wprawdzie nie wymaga żadnych robót i sprawia sporo radości, ale z uczuciem jest tak - pojawia się i znika czasami.



 Auto kupione zostało jeszcze od Bogdana Łyszkiewicza, a właściwie on podpisał tylko umowę, bo auto stało w areszcie w warsztacie samochodowym za niezapłacone usługi.



 Kupił go gość właśnie z Raculi. Niezwykle sympatyczny facet, a sprzedawał, bo się żenił!!! I naprawdę cierpiał podczas sprzedaży, chociaż byłem pewnie jedynym kupcem od miesięcy!



 Ciekawe są losy ludzi i aut. Na mojego Pacera w Raculi mówiono Paker!!!

 Kupiłem go dla córki, która go pokochała od pierwszego zdjęcia w Internecie, które ja jej o zgrozo podsunąłem.



 Miała intensywne przeżycia od maja do października w Warszawie, nie ma silnego, żeby się nie gapił i spostrzegła jednak, że jesienią jest ciemno, mokro, ślisko i nie da się codziennie jeźdźić na uniwerek.



 Teraz znowu się porusza nim i ma frajdę, ale nie da się używać oldtimera na co dzień, too much stress. Hamuje trochę już nie tak, lusterka wielkości pudełka od zapałek itd.

VISITORS' CARS