Oldę zdobyłem, bo się
w niej zakochałem, wcześniej miałem Forda Aerostara - miło go wspominam, poczciwe krówsko...

Historia
jest niezła, bo Olda długo była bezdomna, mam ją 3 lata, długo stała, 2 lata nic przy niej nie robiłem.
Jeszcze dłużej stała wcześniej w komisie.
Jak ją wziąłem, to lakierkę miała w opłakanym stanie, stala w tym autohandlu pod Gdańskiem chyba ze 2 lata.
Wbijała się w ziemię, a od liści to aż się wżery na blacie porobiły.

Serducho
Delta miała zmieniane, oryginalnie miała diesela, jednak jakiś maniak wstawił jej ta V-kę.
Później spotkałem kolesia, który znał poprzedniego właściciela, i od niego dowiedziałem się,
że miał zmieniany silnik. Wcześniej to przeczuwałem, bo zauważyłem na samym początku naklejki diesela na wlewie.

Jakiś
czubek wstawił mu niskie progile, kapciory z tyłu 275, z przodu 245. Teraz kupiłem śliczne nominały z białym ślicznym pasem, niestety nie ma ich na zdjęciu.
Z przodu miałem plastiki szprychowane, to zawinęli wrrrrrr.. Ale z tyłu szprychowane są przykręcane. Na zdjęciach
widać, że z przodu kanapa, z tyłu kanapa, tylko kibla brakuje :)

Co mi się niesamowicie w tym samochodzie podoba, to radio Becker!! Cudowny oryginał,
wszyscy mnie namawiali: "Załóż sobie coś, wiesz no, tuba, nie tuba wzmacniacze jakieś..."
Po co, wolę posłuchać radyjka 25-letniego i trochę już trzeszczących głośników, ale jest klimat za to!!
Olda waży trochę i zawsze jak przesiadam się z jakiegoś małego samochodziku do niej,
to musze trochę sholować z rozpędzaniem się :)