"Car" to po angielsku samochód,
"cathedral" - katedra.
A co to jest "Carthedral"?
"...Podejrzana oddala się na zachód, jadąc z prędkością 60
mil na godzinę... szybciej, gdy z górki... szukamy czarnej gotyckiej katedry, rocznik 1971,
powtarzam... gotycka katedra..." - Rebecca Caldwell wyobraża sobie
pościg za swoim wozem, gdyby przyszło jej do głowy zadrzeć z prawem.
Carthedral to karawan - Cadillac z 1971 roku z doczepionymi
płetwami ze słynnego modelu Cadillaca z '59. Na dachu ma
dospawanego VW garbusa. Całość wykończono metalowymi rurami, witrażami,
maszkaronami, rzygaczami, kilkoma elementami wanitatywnymi,
jak trupie czaszki i piszczele, rzędami sztucznych zębów i
pomalowano na czarno. Środek został obity czerwonym aksamitem i
wyposażony w zestaw stereo. Czy Carthedral jest skończony? "Nie,
to konstrukcja w procesie" - odpowiada ekscentryczna Kalifornijka.
Czy można w nim stanąć? Więcej, można w tym mieszkać, spać i objechać
całą Amerykę.
- A co to?
- Artcar - pojazd, który na zawsze został przetworzony w
artystyczny sposób.
- Czy zbudował to twój chłopak?
- Nie.
To pytania, na które Rebecca odpowiada najczęściej na swojej stronie internetowej.
Jest też mnóstwo rzeczowych, np: "Ile to waży?", "Czy naprawdę
zniszczyłaś Cadillaca z '59, by zrobić to świństwo?", "Ile to pali?",
"Ile to wyciaga?", lub "Czy jesteś satanistką?".
Ma skłonność do wszystkiego, co gotyckie - odsyła m.in. do strony Gothic
Gardening opisującej, zaprojektować i utrzymać ogród w stylistyce
Halloween ("uwielbiam grzebać w ziemi" - ironizuje), czy
do strony Grim Riders, stowarzyszenia właścicieli samochodów
niegdyś służących do przewozu trumien lub kwiatów cmentarnych.
Jednak nie chodzi jej o to, by kogokolwiek straszyć.
- Carthedral stał się moim życiem. Nie planowałam tego, tak się
po prostu stało. Nie mam nic stałego w życiu poza miejscem
parkingowym - mówi. Kończy wydział malarski w California College of
Arts w San Francisco. Nie ma stałej pracy - zarabia trochę,sprzedając
kartki pocztowe ze zdjęciem swojego samochodu, zbierając na swojej stronie
internetowej donacje, troche pieniedzy dostaje od rodziny.
Według artystki (cartystki?) Carthedral prowadzi się zaskakująco
wygodnie. Choć całość waży ponad trzy i pół tony i tylko dwudziestu
centymetrów brakuje do przekroczenia limitu wysokości określanego
prawem drogowym (cztery metry), podobno nawet w wietrzne dni
jedzie się nim spokojnie.

ARTCAR (autodzieło?) to popularna rzecz. Choć trudno w to uwierzyć,
obserwując polskie drogi, w Stanach właściciele pojazdów przypominających banany
(Bananacar), łaciate krowy (Cow-de-lac), oklejony setkami aparatów fotograficznych
(Camera Van) czy wyglądających jak hamburger (Hamburger Mobile)
spotykają się na kilkunastu corocznych festiwalach w całym kraju
(informacje o nich można znaleźć na stronach fanów artcarów: www.artcars.com).
Najwiekszy festyn - ArtCar Fest '03 - odbywa się koło San Francisco w sierpniu.
Najbardziej ekscentryczny - i tym samym Rebeki ulubiony - zlot towarzyszy
słynnemu festiwalowi sztuki i kultury marginalnej, tzw. outsider art
Burning Man na kalifornijskiej pustyni, gdzie pod koniec sierpnia
spotyka się 25 tysiecy artystów, instalatorów, muzyków i wielbicieli
"obskury", by ostatniego dnia spalić wielką drewnioaną figurę człowieka.
"Każdy będzie żył we własnej katedrze - przewidywał w Formule Nowego
Urbanizmu w 1953 r. sytuacjonista Ivan Chtcheglov. "Będą tam
pokoje rozbudzające bardziej żywe fantazje niż jakikolwiek narkotyk.
Będą domy, w których niemożliwym będzie się nie zakochać. Inne domy
udowodnią swą nieodpartą atrakcyjność przed zaskoczonym podróżnikiem".
Czy możliwe, że ekscentryczna piękność z Kalifornii spełniła
utopijne wizje twórcy Międzynarodówki Sytuacjonistów postulującego
rewolucję życia codziennego?
Więcej zdjęć na www.carthedral.com tu link
Tekst został opublikowany w 38 numerze (234) "Wysokich Obcasów" w sobotę 20 września 2003 roku.